Przejście do strony głównej Przejście do spisu artykułów

Inspiracje Kałasznikowa

Pierwsze konstrukcje

Skoro zatem nie za Odrą, to gdzie szukać krewnych AK? Domyślać się trzeba ich istnienia, bowiem tak dojrzała konstrukcja nie mogła wziąć się znikąd. Nie ujmując wówczas młodemu, urodzonemu w 1919, Michałowi T. Kałasznikowowi mechanicznego talentu, geniuszem go nie nazwiemy.

Karabinek AK nie był, wbrew pozorom, pierwszą konstrukcją konstruktora. Kałasznikow rozpoczął w 1942 od pistoletu maszynowego, broni z zamkiem swobodnym, która jednak nigdy nie weszła do produkcji. Następna broń twórcy AK miała wyższy stopień skomplikowania, był to erkaem, skonstruowany w 1943. Nabój karabinowy nie pozwalał zastosować rozwiązania najprostszego (z zamkiem swobodnym) i trzeba było zastosować ryglowanie. Efektem prac była broń działająca na zasadzie krótkiego odrzutu lufy z zamkiem ryglowanym za pomocą rygla wahliwego, również nie produkowana seryjnie.

Młody Kałasznikow przy desce kreślarskiej, zdjęcie z 1949

Ewolucja

Broń, która miała stać się Awtomatem Kałasznikowa i wygrała konkurs z 1947, nie miała od początku takiego kształtu, jaki znamy dziś, lecz przeszła pewną ewolucję. Jak już wspomniano, pierwotny AK-47 Nr 1 z 1947 miał tłoczoną komorę zamkową, ze stałą dolną połową, ryglowanym przez obrót zamkiem o całkowitej długości odpowiadającej długości iglicy i suwadłem stanowiącym jeden element z tłoczyskiem i tłokiem.

Model wcześniejszy, pomijając pomniejsze różnice, miał komorę zamkową, o ironio, wyraźnie przypominającą tę z StG44 i tłoczysko nie połączone z suwadłem. Układ gazowy był więc w zasadzie identyczny z zastosowanym choćby w SWT (i stosowanym powszechnie do dziś), gdzie suwadło otrzymuje energię gazów oddziałujących na tłok za pośrednictwem długiego, cienkiego pręta - tłoczyska, które pod wpływem własnej sprężyny wraca w swe przednie położenie, zanim uczyni to suwadło.

Układ taki pochodzi od konstrukcji ładowanych, czy też doładowywanych, sposobem klasycznym, od góry. Skoro komora gazowa była nad lufą, to tłoczysko nie mogło być połączone z suwadłem na stałe, bowiem nie dałoby się w takim przypadku umieścić łódki w jej gnieździe, kiedy zespół ruchomy był zatrzymany z tyłu.

Takie stałe połączenie nie jest zresztą potrzebne, skoro w powrocie (ruchu zespołu ruchomego w przód) sprężyna powrotna działa bezpośrednio na suwadło, a z kolei w odrzucie (ruchu zespołu ruchomego w tył) prędkość niezbędną do wykonania cyklu samoczynności tłoczysko przekazuje suwadłu na krótkiej drodze. Osobne tłoczysko, czyli takie, którego masa nie wchodzi w skład masy suwadła napędzającego pozostałe mechanizmy, powinno być możliwie lekkie. Było ono zatem (i jest - we współczesnych konstrukcjach z podobnym układem gazowym) cienkim prętem, o którego zgięcie, czy złamanie nie było trudno, gdy znalazł się w krzepkich rękach przedstawiciela ludu pracującego miast i wsi. Domyślać się można, że w celu uczynienia konstrukcji odporniejszą na brutalne traktowanie, zasugerowano konstruktorowi, aby wzmocnił tłoczysko - musiało być grubsze i cięższe. Należało je połączyć z suwadłem, po to, aby jego masa była włączona do masy suwadła, którego energia kinetyczna używana jest do wykonania wszystkich prac cyklu samoczynności. W przeciwnym razie długi i dość gruby pręt byłby zmarnowany z punktu widzenia wykorzystania masy broni.

Jeszcze wcześniejszy, pierwszy model karabinka AK-46 Nr 1 z 1946, miał odmienny zamek. Inaczej niż w modelach późniejszych był on krótki, znacznie krótszy niż długość iglicy. Mała długość zamka to pozytywna cecha, bowiem powinien on być możliwie jak najlżejszy, skoro jego masa nie bierze udziału w odryglowaniu i zaryglowaniu. Wadą tego rozwiązania było to, że iglica (która musiała sięgać od czoła zamka do tylnej krawędzi suwadła, gdzie uderzał w nią kurek), po rozłożeniu broni była niczym nie osłonięta, a przez to podatna na zgięcie czy złamanie. Negatywne pod względem kultury technicznej doświadczenia z poprzednią bronią samopowtarzalną, karabinem SWT, zmusiły konstruktora do przedłużenia zamka tak, by cała iglica znalazła się wewnątrz i była zabezpieczona przed bezpośrednim kontaktem z użytkownikiem. Kolejny to przejaw bardzo wielkiej dbałości o cechę konstrukcyjną broni, która, zwłaszcza w konstrukcjach zachodnich, często bywa niedoceniana - idiotoodporności.

Michaił T. Kałasznikow z karabinkiem AK-47 Nr 1 w 2007

Karabinek AK-46 Nr 2 z 1946

AK-46 Nr 2 częściowo rozłożony, zespół ruchomy podobny jak w AK-46 Nr 1, lecz w komorze zamkowej jak w StG44

Pierwszy z linii Awtomatów, eksperymentalny AK-46 Nr 1

AK-46 Nr 1 częściowo rozłożony

Dziadek, John C. Garand

Lecz i ten mechanizm nie był oryginalnym dziełem Kałasznikowa. Dochodzimy do konstrukcji, która po dalekim rozwinięciu stała się tym, co znamy jako AK. Panie, panowie oto przed nami samopowtarzalny karabinek Kałasznikowa z 1944. Chronologicznie trzecia konstrukcja, po pistolecie maszynowym i erkaemie. Podobnie jak późniejsze, działająca na zasadzie odprowadzania gazów do komory ponad lufą. Zamek ryglowany przez obrót, w ten sposób, że krzywka wyfrezowana w suwadle działa na występ znajdujący się z przodu zamka, na przedłużonym obwodowo ryglu. Zasilanie ze stałego 10-nabojowego magazynka, do którego naboje wkładane są razem z dwurzędowym ładownikiem, który jest automatycznie wyrzucany do góry po wystrzeleniu ostatniego naboju. Coś nam to przypomina? Ależ tak, wszystko to jest bardzo podobnie do karabinu samopowtarzalnego M1 Johna C. Garanda!

Garand jest autorem układu, w którym (odmiennie od większości wcześniejszych konstrukcji karabinów samopowtarzalnych z obrotowym zamkiem) krzywka wymuszająca obrót znajduje się w suwadle, a współpracujący z nią występ zamka znajduje się z przodu, tuż za czołem. Powody, dla których tak to obmyślił wiążą się z ogólną konstrukcji jego broni i nie miejsce tu, by je opisywać. Dość rzec, że wyszedł mu układ optymalny, bowiem wszystkie istotne elementy i mechanizmy (rygle, występ ryglujący, wyciąg, wyrzutnik) skoncentrowane są z przodu zamka, w obszarze pierwszych kilkunastu-kiludziesięciu milimetrów od jego czoła. Wszystko co bardziej z tyłu można już kształtować dowolnie, bez oglądania się na główne funkcje mechanizmu. U Garanda zostało to wykorzystane do tego, aby spłaszczony zamek stanowił zamknięcie od góry szerokiej komory zamkowej, natomiast Kałasznikow spożytkował tą zaletę na zmniejszenie masy zamka, poprzez ukształtowanie jego tylnej części jako rurki o małej średnicy. Owa tylna część zamka ma średnicę mniejszą niż średnica dna łuski. Dzięki temu można było urządzić wyrzutnik w najprostszy i najpewniejszy możliwy sposób, tj. jako stały element komory zamkowej, w który uderza dno łuski w czasie odrzutu i to bez konieczności mocowania go na osi, jako dźwigni unoszonej do położenia roboczego przez cofający się zespół ruchomy, lub też frezowania dla niego długiej szczeliny w zamku.

Przyjęcie przez Kałasznikowa ogólnego układu zamka Garanda jako podstawy opracowania własnej konstrukcji pozwoliło na takie opracowanie suwadła, w którym krzywka ryglująca jest na samym jego początku - stosownie do położenia występu ryglującego na zamku (u Garanda na końcu, skoro suwadło znajduje się przed zamkiem). Dzięki temu rozłączenie zamka i suwadła przy rozkładaniu broni jest banalnie proste i nie wymaga odłączania innych, drobnych części. Krzywka sterująca jest ponadto łatwo dostępna, co ma znaczenie tak przy produkcji broni, jak przy codziennej jej obsłudze.

Domyślać się należy, że Kałasznikow dostał do ręki karabin Garanda, który trafił do ZSRR w drodze międzysojuszniczej wymiany sprzętu, przeanalizował jego konstrukcję i dostrzegł zalety oraz możliwość przekonstruowania i udoskonalenia zespołu ruchomego. Karabinek AK, odmiennie od M1 Garand, ma układ nowoczesny, gdzie suwadło znajduje się w zamkniętej komorze zamkowej z tyłu broni. Dzięki umieszczeniu komory gazowej nad, a nie pod lufą, nie ma potrzeby, by suwadło obchodziło magazynek z boku, jak dzieje się to w M1, czy też z obu boków jak w karabinie Maroszka czy klonach karabinu maszynowego BAR.

Można by było mieć wątpliwości, co do powiązań rodzinnych między Garandem, a AK, ale sposób zasilania karabinka Kałasznikowa z 1944, którego mechanizm ryglowy i zespół ruchomy po dalszych, drugorzędnych zmianach został zastosowany w AK, zdradza to już na pierwszy rzut oka! Powyższego w żadnym razie nie należy rozumieć jako skopiowania amerykańskiej broni.

Rozwiązania szczegółowe M1 Garanda i karabinka z 1944 są odmienne, nawet w obrębie zespołu ruchomego, i można mówić można jedynie o silnej inspiracji w zakresie układu zasadniczych elementów zamka i suwadła. Zespół ruchomy Kałasznikowa jest bez wątpienia znacznie bardziej nowoczesny i nie należy się dziwić, że po zmianach niektórych elementów został zastosowany w AK, a następnie zrobił wielką światową karierę (w karabinie maszymowym PK i karabinkach Valmet czy Galil, a z pewnymi zmianami w karabinkach SG 55x, AR70/90 czy w karabinku maszynowym Minimi).

Karabinek samopowtarzalny Kałasznikowa z 1944

7,62-mm kbksp Kałasznikowa częściowo rozłożony

Suwadło i zamek karabinka samopowtarzalnego z 1944

Zamek kb M1 Garand, widoczne rygle po bokach, występ sterujący na prawym ryglu, wyciąg i wyrzutnik

Zamek AK, widoczne rygle, występ sterujący oraz wyciąg i wycięcie dla wyrzutnika /zdjęcie: Janusz Witkowski

Suwadło AK, widoczna krzywka wymuszająca obrót zamka /zdjęcie: Janusz Witkowski

Wszystkie kluczowe elementy zamka znalazły się przy czole, co pozwoliło ukształtować tylną część jako prostą rurkę mieszczącą iglicę /zdjęcie: Janusz Witkowski

Cień geniusza, Johna M. Browninga

Jest między AK i StG44 jeszcze jedno podobieństwo, o którym dotąd nie wspomnieliśmy. Oba mają układy spustowo-uderzeniowe z przechwytywaniem kurka. Spotyka się czasem informację, że mechanizm ten trafił do MP43 (StG44) za pośrednictwem MKb.42(W) z czechosłowackiego karabinu ZH-29. Jest to możliwe, ale mechanizm spustowo-uderzeniowy AK jest odmienny w szczegółach i nie wydaje się, by StG44 dostarczył tu inspiracji. W AK napinany przez cofające się suwadło kurek, przechwytywany jest przez element związany z językiem spustowym. Tylny ząb kurka pozostaje uchwycony przez tylny zaczep U-podobnego elementu do chwili, gdy strzelec zwolni nacisk na spust. Wówczas kurek, obraca się (pod wpływem swej sprężyny) i zostaje ponownie przechwycony, tym razem przez przedni zaczep. Dopiero ponowne ściągnięcie spustu spowoduje strzał, kiedy ów przedni zaczep obniży się i zwolni kurek, który uderzy w iglicę. Przy ustawieniu mechanizmu na ogień seryjny, wyłączony zostaje tylny zaczep, a kurek jest zwalniany w odpowiednim momencie przez spust samoczynny. Mechanizm przechwytywania kurka, genialny w swej prostocie (nie ma przerywacza!) i pomysłowości jest starszy niż karabinki niemiecki czy sowiecki. Został opatentowany w 1900 (patent numer 653 507), wraz z resztą samopowtarzalnej strzelby A-5 konstrukcji największego z nich wszystkich, genialnego Johna Mosesa Browninga!

Niezwykle charakterystyczny przełącznik rodzaju ognia AK (stanowiący jednocześnie włącznik bezpiecznika) w postaci dużej dźwigni po prawej stronie komory zamkowej, która w położeniu zabezpieczonym zasłania wycięcie w boku komory zamkowej dla rączki napinającej, nie jest pomysłu Kałasznikowa. Identyczne rozwiązanie posiada bowiem samopowtarzalny myśliwski karabinek Remington Model 8 z 1908 skonstruowany przez... Johna M. Browninga. Dodać należy, że działający na zasadzie długiego odrzutu lufy Model 8 posiada mechanizm spustowo-uderzeniowy z przechwytywaniem kurka, a obrotowy zamek tej broni jest niesiony przez suwadło, znajdujące się w zamkniętej komorze zamkowej. Od chwili zwolnienia suwadła z zaczepu przez lufę powracającą w przednie położenie, zespół ruchomy działa podobnie jak w przypadku broni działającej na zasadzie odprowadzania gazów.

Mechanizm przechwytywania kurka jest starszy niż StG44 i AK, został opatentowany w 1900 przez Browninga

Samopowtarzalny Remington Model 8 z 1900...

...czy dźwignia bezpiecznika nie wydaje się znajoma?

Geny

AK to doskonała konstrukcja drugiej połowy lat 1940. Karabinek jest dojrzały, prosty, tani w wykonaniu, pewny i niezawodny w działaniu oraz niezwykle odporny na niewłaściwe traktowanie przez użytkownika. Niemniej jednak - nie jest oryginalny. Nie jest to w żadnym razie zarzut, trudno bowiem, aby broń powstała pokolenia po Hiramie Maximie, braciach Clair, Paulu Mauserze, Ferdinandzie Mannlicherze i wielkim Johnie M. Browningu była zupełnie oryginalna, skoro prawie wszystko zostało już kiedyś wcześniej wynalezione. Przykłady podstawowych rozwiązań zupełnie nowych powstałych po owych tuzach można policzyć na palcach obu rąk, a gdyby pominąć nieudane, to i jedna ręka wystarczy.

Podsumowując, karabinek AK (AK-47) jest zatem niezwykle udaną i bardzo dobrze opracowaną konstrukcją kompilacyjną, jednak pomimo zewnętrznego podobieństwa, z StG44 nie łączy go prawie nic, poza podobnym układem, wspólnym zresztą dla bardzo wielu innych wzorów. Tak się złożyło, że inspiracji i kilku szczegółowych rozwiązań dostarczyła Michaiłowi T. Kałasznikowowi broń pochodząca z USA.

Nie powinno to dziwić, bowiem ścisła łączność tak intelektualna jak i przemysłowa w dziedzinie konstrukcji strzeleckich istniała między USA a Rosją od drugiej połowy XIX wieku. Zaczęło się od Smith & Wessona, Berdana i Gatlinga, potem był Maxim, a w czasie I wojny światowej dostawy cekaemu Colt M1895 i karabinów Winchester M1895 (oba konstrukcji Browninga, naturalnie) oraz produkcja karabinów Mosina w USA na rosyjskie zamówienie. Nie ulega wątpliwości, że ludzie, którzy w ZSRS mieli główny głos w tej dziedzinie uważnie i z zainteresowaniem śledzili co dzieje się za Atlantykiem. Bynajmniej nie wygasło to i dziś. Taki na przykład zamek karabinka wyciszonego Wintorez już na pierwszy rzut oka zdradza podobieństwo do... - ale to już inna historia.

Karabinek AK (AK-47) z 1949 z pierwszym typem frezowanej komory zamkowej. Masa 4,3 kg

Zmodyfikowana, lżejsza odmiana AK (AK-47) z 1953, z trzecim typem frezowanej komory zamkowej. Masa 3,8 kg

Kałasznikow strzelający z 5,45-mm kbk AK-74M

Wnuki sąsiada

Po pół wieku karabinek AK zestarzał się i nie jest już bronią nowoczesną. Odstaje od wzorów współczesnych pod względem ergonomii, podatności na dołączanie dodatkowego wyposażenia (zwłaszcza celowników optycznych i optoelektronicznych) i możliwości modyfikacji. Nie cieszy się również opinią celnej broni. Scenę zajmują więc z wolna Kałasznikowy XXI wieku, konstrukcje równie kompilacyjne w charakterze, proste, mocne i niezawodne jak AK, ale doskonalsze technologicznie, z nowymi materiałami i bardziej przyjazne użytkownikowi, jak G-36 czy Mk.16/17 SCAR. Nadal jednak próżno szukać wzoru bardziej odpornego na złe traktowanie przez niewykwalifikowanego użytkownika niż AK.

5,56-mm karabinek Mk 16 Mod 0 SCAR-L (S), czyżby Kałasznikow XXI wieku? /zdjęcie: Remigiusz Wilk

Autorem artykułu jest Bogusław Trzaskała,
który wyraził zgodę na zamieszczenie go na stronie MILITECH

Pierwotna wersja artykułu ukazała się w magazynie Broń i Amunicja, 02/2006

(c) Remigiusz Wilk (REMOV) 1999-2011