Przejście do strony głównej Przejście do spisu artykułów

Pochodzenie karabinka AK

Bogusław Trzaskała

Od 1943 rozpoczęło się wprowadzanie do uzbrojenia wojsk niemieckich nowej broni - karabinka automatycznego. MP43 (StG44) Hugo Schmeissera był pierwszą masowo produkowaną konstrukcją zasilaną nabojem pośrednim, strzelającą zarówno ogniem pojedynczym jak i ciągłym. Prace badawcze nad taką bronią i amunicją rozpoczęto w Niemczech dekadę wcześniej. W 1939 Urząd do spraw uzbrojenia (Heereswaffenamt) zlecił opracowanie naboju pośredniego zakładom Polte Armaturen und Maschinenfabrik, przez co, w dwa lata później, światło dzienne ujrzał 7,92 mm x 33 Kurz Patrone (Pistolenpatrone 43).

Mając amunicję, niemieccy konstruktorzy zabrali się za broń. Stworzyli dwa konkurencyjne wzory - MKb.42(H) Haenela (projekt nadzorowany przez Hugo Schmeissera, twórcy m.in. pistoletu maszynowego MP-18) i MKb.42(W) Walthera (skrót MKb oznaczał Machinenkarabiner - karabinek maszynowy). Pierwszy model okazał się bardziej udany i, po wprowadzeniu pewnych zmian (polegających przede wszystkim na dodaniu mechanizmu spustowo-uderzeniowego umożliwiającego strzelanie z zamkniętego zamka), ze względów politycznych wszedł w 1943 do produkcji pod nazwą MP43 (Machinenpistole - pistolet maszynowy (Hitler był niechętny wprowadzaniu nowej broni i amunicji), a następnie MP44, którą ze względów propagandowych zmieniono w 1944 na StG44 (Sturmgewehr - karabin szturmowy).

Idea konstrukcji zasilanej amunicją słabszą niż karabinowa, lecz silniejszą niż pistoletowa, zdolnej do prowadzenia celnego ognia pojedynczego na typowych dystansach (0-400 metrów) nie ustępującego celnością broni na nabój karabinowy, a jednocześnie pozwalającej na w miarę celny ogień ciągły w pozycji stojącej (jak pistolet maszynowy), została sprawdzona w praktyce i wkrótce podchwycona w innych krajach, także w Związku Radzieckim. W 1943 przyjęto w ZSRR nabój pośredni 7,62 mm x 39 wz.43, konstrukcji N.M. Jelizarowa i B.W. Siemina, pierwotnie przeznaczony do karabinka samopowtarzalnego Simonowa wz.45 (SKS), zaś w 1949 dostosowany do niego karabinek automatyczny AK. Niemal od razu zaczęto łączyć tę konstrukcję z Sturmgewehrem, nazywając ją rozwinięciem, zmodyfikowaną wersją, a nawet kopią broni niemieckiej. Czy istotnie występuje pomiędzy nimi konstrukcyjne pokrewieństwo, pozwalające uznać, że konstruktor AK oparł swój projekt na rozwiązaniach zastosowanych w StG44?

Niemiecki żołnierz uzbrojony w 7,92-mm karabinek MP43

Hugo Schmeisser strzelający z pm MP-18

Przodek MP43 - karabinek MKb.42(H)

Ojciec, Michaił Kałasznikow

Z chwilą pojawienia się naboju wz.43, w biurach projektowych z ZSRR zaczęły powstawać dostosowane do niego konstrukcje (łącznie 15), m.in. Baryszewa, Konstantinowa, Stieczkina, Korobowa (TKB-408 w układzie bezkolbowym) oraz - najbardziej zaawansowana - karabinek Sudajewa (AS-44), który jednak zmarł po stworzeniu trzeciego prototypu swojej broni. Doświadczenia z tym ostatnim doprowadziły do sformułowania ZTT nr 3131 na nową broń indywidualną armii radzieckiej. Ostatecznie od 16 grudnia 1947 do 11 stycznia 1948 poddano gruntownym testom karabinki: KBP-410 Diemientiewa, TKB-415 Bułkina oraz KBP-580, stworzony przez Michaiła Timofiejewicza Kałasznikowa. Wszystkie trzy miały bardzo podobną konstrukcję i właściwości taktyczne.

O ostatecznym zwycięstwie przyszłego AK zdecydowały testy niezawodności, w których nieznacznie pokonał konkurentów. Broń konkursowa oraz egzemplarze należące do serii przedprodukcyjnych miały komorę zamkową wykonaną w technologii tłoczenia, a raczej gięcia blachy. Okazało się jednak, że wytrzymałość tak wykonanej komory jest niezadowalająca i zwycięski karabinek otrzymał w produkcji wielkoseryjnej komorę zamkową wykonaną w technologii obróbki wiórowej. Ostatecznie w 1949 broń została przyjęta do uzbrojenia Armii Czerwonej pod nazwą AK (7,62mm awtomat Kałasznikowa), Kałasznikow wstąpił do panteonu wielkich konstruktorów broni strzeleckiej.

AK-47 Nr 1 strzelający nabojem 7,62 mm x 41

AK-47 Nr 1 częściowo rozłożony

Schmeisser, kolega z klasy

StG44, domniemany konstrukcyjny krewniak AK, podobnie jak sowiecka konstrukcja, jest bronią samoczynno-samopowtarzalną, której mechanizmy uruchamiane są energią gazów prochowych, odprowadzanych przez otwór w ściance lufy do położonej nad nią komory gazowej. Zasilany z dwurzędowego, wymiennego łukowego magazynka pudełkowego. Przyrządy celownicze otwarte celownik szczerbinowy, krzywkowy, na podstawie umocowanej na lufie, tuż przed komorą nabojową, muszka na wysokiej podstawie u wylotu lufy. Komora zamkowa z tłoczonej blachy, za wyjątkiem, wykonanego skrawaniem, elementu stanowiącego obsadę lufy i zawierającego oporę ryglową.

Opis powyższy, za wyjątkiem magazynka, technologii wykonania komory zamkowej i umiejscowienia przyrządów celowniczych pasuje do wielu wzorów. Identyczny ogólny układ konstrukcyjny mają AWS-36, SWT-38 czy G43 (K43) i, bodaj pierwszy model z komorą gazową nad lufą, karabin Lewisa z 1916. Umiejscowienie przyrządów celowniczych jest klasyczne i wywodzi się z karabinów powtarzalnych. Innymi słowy, taki ogólny opis broni, w znacznym stopniu określający wygląd zewnętrzny, nie starczy za dowód konstrukcyjnego pokrewieństwa między AK i StG44.

7,92-mm karabinek MP43 /zdjęcie: Remigiusz Wilk

MP43 częściowo rozłożony /zdjęcie: Remigiusz Wilk

Im dalej w las...

Jeżeli sięgnąć głębiej, to zaczną ujawniać się różnice. Zespół ruchomy AK to suwadło połączone z tłoczyskiem i tłokiem, niosące zamek. W StG44 suwadło również stanowi jeden element z tłoczyskiem i tłokiem, ale na tym kończą się podobieństwa - AK jest bowiem ryglowany przez obrót zamka z ryglami z przodu, zaś niemiecki karabinek przez przekoszenie zamka. Oznacza to, że zupełnie odmienne są konstrukcje zamka, suwadła i opory ryglowej.

Różny jest też stopień doskonałości obu mechanizmów ryglowych. W zamku obrotowym długość zespołu ryglowego (odległość między dnem łuski, a tylną krawędzią rygla) jest najmniejsza z możliwych. Sam zamek może być lekki, ponieważ jego jedyny element, który musi być na tyle solidny, aby znieść siły działające nań przy strzale, to rygle. Wszystko, co znajduje się za nimi może być tak lekkie, jak tylko konstruktor zechce i uda mu się to zrobić. Jest to najdoskonalszy mechanizm ryglowania - lekki, solidny i prosty, nie dziwi zatem jego kariera ciągnąca się od powtarzalnych karabinów z końca XIX wieku aż po najnowsze konstrukcje. W przypadku ryglowania przez przekoszenie, długość zespołu ryglowego jest największa z możliwych - musi być równa całej długości zamka, jeżeli dno łuski opiera się o jego czoło, a z oporą ryglową styka się jego tylna krawędź. Oznacza to, że dla zapewnienia odpowiedniej sztywności i wytrzymałości zespołu ryglowego, solidny, a co za tym idzie i ciężki, musi być zarówno element zawierający oporę ryglową, jak i zamek. Zatem, StG44 nie tylko różni się zasadniczo, ale też ustępuje AK pod względem rozwiązania mechanizmu ryglowego.

Powszechnie przyjmuje się w praktyce konstrukcyjnej, że sprężyna powrotna broni samoczynnej nie powinna być ściśnięta w tylnym położeniu zespołu ruchomego bardziej, niż do połowy długości jaką ma w stanie wstępnego napięcia, tj. gdy zespół ruchomy jest w położeniu przednim. Oznacza to, że kiedy suwadło jest z tyłu, trzeba gdzieś zmieścić połowę sprężyny. W AK zastosowano kanał w suwadle, w którym mieści się połowa długości sprężyny, zatem jej przedni koniec pcha suwadło (opierając się o element znajdujący się mniej więcej w połowie jego długości), zaś w StG44 rozwiązano to klasycznie (czytaj: przestarzałe) - przedni koniec sprężyny opiera się na tylnej krawędzi suwadła. W konsekwencji, wspomnianą połowę długości sprężyny trzeba było zmieścić za suwadłem w tylnym położeniu, tj. w rurze w kolbie. Skutek jest taki, że AK ma wersje z kolbą składaną, a StG44 nie miał i mieć nie mógł.

Konstrukcyjne podobieństwo AK i StG44 w obrębie komory zamkowej ogranicza się do tego, że oba wzory, mając komory wykonane z blachy, musiały mieć osobny, wykonany skrawaniem element, który zwiąże lufę i opory ryglowe. Nie ma w tym przypadku alternatywy i narzuca się oczywiste rozwiązanie, stąd też trudno dopatrywać się w AK zapożyczenia od StG44, nawet jeśli pominąć różnice wynikające z odmienności ich mechanizmów ryglowych. Te zaś powodują, że ów element z oporami ryglowymi w AK sięga mniej więcej do połowy magazynka, a w StG44 obejmuje magazynek, bowiem opora ryglowa jest za nim. Ścianki tego elementu są wysokie i dość grube, muszą wszak przenieść siły działające od dna łuski na zamek i oporę.

Reszta konstrukcji komory zamkowej obu karabinków, to już same różnice. W AK z lufą na stałe związany jest dolna część komory (zawierająca elementy mechanizmu spustowo-uderzeniowego), zaś górna to lekka pokrywka, której demontaż pozwala rozłożyć broń. W StG44 komora zamkowa otwiera się w tył (wyjęcie kołków mocujących pozwala wyjąć tylec z kolbą) i w dół (można odchylić lub całkowicie odłączyć moduł mechanizmu spustowo-uderzeniowego z chwytem pistoletowym). Znacznie bardziej perspektywiczne okazało się niemieckie rozwiązanie, bowiem na górze komory można instalować celowniki optyczne i nie ma konieczności zdejmowania ich do rozkładania broni, jak to się dzieje w przypadku AK. W przypadku komory zamkowej w układzie a la Sturmgewehr, można wymieniać moduły z mechanizmem spustowo-uderzeniowym, łatwo i tanio uzyskując wersje z różnymi opcjami rodzajów ognia.

Podsumowując, karabinek AK, wykazując podobieństwo gatunkowe, nie wykazuje zupełnie rodzinnego pokrewieństwa z StG44. Ów jest broni Kałasznikowa starszym kolegą z klasy, niespecjalnie zresztą rozgarniętym, gdy idzie o jego życie wewnętrzne. (dalej)

Suwadło i zamek MP43 /zdjęcie: Remigiusz Wilk

Suwadło i zamek AK-47 Nr 3 z 1947

Obsada lufy z oporą ryglową StG44, widoczna długość i masywność tego elementu

Obsada lufy wraz z oporami ryglowymi AK, nie sięga za magazynek, jest krótsza i lżejsza /zdjęcie: Janusz Witkowski

Przekrój karabinka AKM

Przekrój i wymiary karabinka StG44

Pierwotna wersja artykułu ukazała się w magazynie Broń i Amunicja, 02/2006

(c) Remigiusz Wilk (REMOV) 1999-2011